Nowy rok to doskonała okazja do wyznaczania celów i noworocznych postanowień… Wszechobecne komunikaty – nowe zadania, nowe wyzwania, wszystko nowe(?) Chcąc nie chcąc, pozostawiają w naszej głowie pewien niepokój – może warto spróbować od nowego roku? Zastanówmy się, jaką szansę realizacji mają nasze postanowienia. Nie bez powodu większość centrów fitness proponuje promocyjne ceny za pierwszy miesiąc użytkowania, zaraz po nowym roku. Większość entuzjazmu gaśnie mniej więcej po miesiącu. Jednak każdego roku pojawiają się nowe postanowienia i nowe wyzwania, ta swoista „moda” pojawiła się również wśród dzieci. Czy warto wyznaczać nowe cele w narzuconym terminie? Jak wspierać swoją pociechę w realizacji planów?
Sprawdźcie, czy Wasze postanowienia znajdują się na naszej poradnikowej liście.
Noworoczne postanowienie nr 1: Od dzisiaj będę grzeczny.

Zgoda buduje
Wspólna praca nad celem, wypunktowanie i konkretne nazwanie zachowań z pewnością Was 
Pamiętaj, że dziecko dopiero tworzy swoją mapę emocji – złość, radość, lęk, miłość, szczęście – ta sama zasada występuje w przypadku zachowań. Rolą rodzica jest natomiast, aby wskazać te emocje oraz różne sposoby radzenia sobie z nimi. Jednak być grzecznym to zdecydowanie za mało na stworzenie wachlarza pozytywnych zachowań. Wspólna praca nad takim kodeksem skłoni również naszą pociechę do analizy własnych codziennych aktywności, tego co daje mu korzyść. Podczas tworzenia noworocznej listy istnieje jeszcze jedno niebezpieczeństwo. Nie powinniśmy spisywać zasad typu: nie będę krzyczeć, nie będę przeklinać, nie będę bić kolegów.
Nasz mózg automatycznie tworzy skojarzenia i wizualizacje w odpowiedzi na przyjmowane bodźce. Lista postanowień składająca się z samych zaprzeczeń wywoła odwrotny skutek – stanie się listą zakazów. W każdej samodzielnej pracy naszego dziecka – a w szczególności – w pracy nad własnymi postawami i przekonaniami, powinniśmy je wspierać, jednak nie wyręczać.
Noworoczne postanowienie nr 2: Będę sprzątać swój pokój.
Jak często? Co będę sprzątać? Kiedy już jest bałagan, a kiedy tylko twórczy chaos? Takie odważne postanowienie warto od razu podchwycić i pielęgnować. Kryje się jednak za tym pewna pułapka – rozbieżność wyobrażeń. Upewnijmy się, jak wyobraża sobie sprzątanie nasz potomek. Czy to szybkie upchanie zabawek w szafie lub naprędce zebranie zeszytów do szuflady?
Czym skorupka za młodu…

Nie od razu Kraków zbudowano
Utrzymywanie porządku często może kojarzyć się z walką z wiatrakami. Szczególnie w pokoju dziecka – kiedy na podłodze wala się mnóstwo zabawek, książek, zeszytów. Wzmacnianie własnej decyzji i egzekwowanie postanowień powinniśmy rozpocząć do małych kroków. W przypadku dziecka – te kroki warto rozdzielić na drobne, bardzo namacalne zadania, np.: „za każdym razem odwieszam plecak na właściwe miejsce” lub „talerze zawsze odnoszę do kuchni”. Stwierdzenie: będę dbać o porządek – jest zbyt szerokie i nie wskazuje drobnych nawyków, którymi wprowadzimy stałą zmianę w zachowaniu dziecka. Pamiętajmy również o tym, że dbałość o
O porządek należy dbać, bo bałagan robi się sam.
Noworoczne postanowienie nr 3: Nie będę jeść tyle słodyczy

Krótko i konkretnie
Przede wszystkim – zastanówmy się nad samym sformułowaniem celu. Jak widzicie – odpowiednie nazwanie postanowienia to prawie połowa sukcesu. „Tyle”… znaczy ile? Czy cała tabliczka czekolady zjedzona w jedno popołudnie to dużo? Dla nas nie, i zakładam że dla większości dzieci to również nie jest specjalny wyczyn. Aby uświadomić dziecku, ile cukierków zjada dziennie, warto zastosować wizualizację. Do tego procesu będzie nam potrzebne przeźroczyste naczynie – najlepiej słoik. I tutaj już zaczyna się wyobraźnia rodziców – do słoika możemy wrzucać każde opakowanie po cukierku. Pod koniec tygodnia Twoje dziecko samo zobaczy, jak szybko słoik może się zapełnić. Metoda, której dodatkową korzyścią będzie oszczędzanie to – za każdy zjedzony cukierek dziecko wrzuca np. 1 złotówkę do skarbonki.
Bez względu na to, jaką formę wybierzemy, pamiętajmy że w postanowieniach, które polegają na 
Pamiętajmy, że nasz mózg często odnosi się do tu i teraz – czyli teraz tylko jeden cukierek, teraz tylko pół godziny gry… O wiele trudniej jest wyobrazić sobie to w efekcie skali – tygodniowej bądź miesięcznej. Dlatego też, przy takim postanowieniu – z jednej strony należy wskazać próg – ile słodyczy zjemy dziennie? Może będziemy pozwalać sobie na nie jedynie w weekend? Z drugiej strony – monitorujmy stan obecny. Po całym miesiącu słodkich oszczędności Twoje dziecko zauważy, że bardziej opłacalna jest dieta 😉
Noworoczne postanowienie nr 4: Będę się uczyć samodzielnie.

A tak na poważnie – pamiętajmy, że nie możemy oczekiwać zmiany zachowania naszego dziecka, jeśli do tej pory nie pokazaliśmy mu innej metody. Samodzielna nauka nie będzie nigdy rewolucją. Nie obudzimy się pewnego dnia, widząc nasze dziecko jako pilnego ucznia z uporządkowanym biurkiem i zadaniami odrobionymi na tydzień przed terminem. Obowiązkowość i systematyczność to nawyki, których uczymy się, często przez całe życie. Jeśli w pierwszych klasach szkoły podstawowej pomagaliśmy naszym pociechom w nauce, nie oczekujmy, że z dniem 1 września, w nowym semestrze lub w kolejnym miesiącu – nastąpi nagle diametralna zmiana o 180 stopni.
Nauka wspólnie z rodzicem daje poczucie bezpieczeństwa i pewną podporę, szczególnie tym dzieciom, które mają nieco niższe poczucie własnej wartości i nie są pewne własnego zdania.
Zwróćmy również uwagę sam proces uczenia się – czy dla Was, drodzy rodzice, byłoby
Czy dałeś swojemu dziecku odpowiednie narzędzia?
Zastanówmy się również, jak ta samodzielna nauka wygląda? Aby ułatwić dziecku wprowadzenie tego postanowienia, powinniśmy przygotować odpowiednie wskazówki – zarządzanie czasem, dzielenie zadań, metody efektywnej nauki, mnemotechniki. Dopiero po wprowadzeniu pewnych udoskonaleń – jasny i czytelny terminarz: czyli czas na naukę i relaks, cele w postaci średniej ocen itp. możemy przystąpić do realizacji tego postanowienia. Z pewnością jednym z trudniejszych kroków w tym przypadku będzie „odcięcie pępowiny” czyli pozostawienie dziecka samego, z jego wyzwaniami i problemami. Pamiętaj jednak – im bardziej wyręczamy dzieci w rozwoju, tym bardziej zabieramy im możliwości uczenia się.








