Ta książka długo leżała na mojej półce “do sprawdzenia”. Zaczęłam czytać ją z myślą, że będzie to lekka, dziecięca fabuła z motywem przygody w lesie. Okazała się czymś dużo ważniejszym — historią o dzieciach, które próbują znaleźć dla siebie miejsce w świecie zaprojektowanym przez dorosłych.
Są takie książki, które głównie uczą i bawią dzieci. „Kosma…” należy jednak do tych pozycji, które dodatkowo pomagają rodzicom zrozumieć magiczny świat dziecka. Czytając książkę Agnieszki Misiak wkręcamy się w zabawne przygody bohaterów i wspólnie z dzieckiem uczymy się o emocjach.
Dla rodziców — to świetny punkt wyjścia do rozmów o złości, impulsywności, akceptacji i różnicach w funkcjonowaniu.
Dla nauczycieli — inspiracja do spojrzenia na ucznia najpierw jak na człowieka, dopiero potem jak na ucznia.
Dla dzieci — po prostu wciągająca przygoda z psem, przyjaźnią i lasem w tle.
Polecam szczególnie tym dorosłym, którzy szukają książki nie tylko mądrej, ale i czułej — takiej, która wspiera rozwój bez oceniania i uczy obecności zamiast kontroli.
To opowieść o Kosmie, który widzi więcej niż dorośli potrafią dostrzec, ale rzadko robi to „w odpowiednim momencie”. To dziecko, które nie mieści się w sztywnych ramach, lecz ma w sobie ogrom energii, pomysłowości i nieoczywistego humoru. Jego sposób odbierania rzeczywistości może być bliski wielu dzieciom, które słyszą częściej „uspokój się” niż „opowiedz mi, co teraz czujesz”.
Co ważne — książka nie romantyzuje trudnych zachowań, ale pokazuje ich przyczyny. Impulsywność nie jest tu etykietą, a zaproszeniem do zrozumienia, co dzieje się pod spodem.
To książka o kilku ważnych rzeczach:
- o dzieciach, które potrzebują więcej ruchu, kontroli nad swoim ciałem i bodźcami,
- o przyjaźniach, które rodzą się z podobnych doświadczeń, a nie z bycia „najlepszymi”,
- o dorosłych, którzy uczą się słuchać, zamiast poprawiać,
- o edukacji, która mogłaby być bliższa życiu i naturze, a mniej tabelkom i porównaniom.
Las w tej książce nie jest dekoracją — jest przestrzenią, w której łatwiej oddychać, myśleć, rozmawiać, rozumieć siebie. To kontrast wobec szkolnych ławek, regulaminów i poleceń „najpierw usiądź, potem zapytaj”.
Jednocześnie historia nie ucieka w idealizm. Dzieci mają trudności, dorośli popełniają błędy, zmiana nie dzieje się z dnia na dzień. I może właśnie dlatego ta książka działa — jest bliska życiu.
Dlaczego warto po nią sięgnąć?
- Jeśli pracujesz z dziećmi, pomoże zobaczyć zachowania „trudne” jako komunikaty, nie jako problem.
- Jeśli jesteś rodzicem, możesz znaleźć w niej słowa i metafory, które ułatwią rozmowy o emocjach.
- Jeśli wychowujesz dziecko wrażliwe, nadaktywne, pełne ciągłych pomysłów — być może znajdziesz w niej ukojenie, że ono nie jest jedyne.
To nie jest książka, która zmienia świat. To książka, która zmienia sposób patrzenia na dziecko. A od tego często zaczyna się cała reszta.








